IMG_2793

10 km OSHEE – udany debiut Asi :)

Nic nie zapowiadało tak szybkiego debiutu mojej żony Asi na dystansie 10 km.

Owszem biegała co tydzień 5 km podczas Parkrunu w Parku Skaryszewskim. Od czasu do czasu biegaliśmy też wspólnie nad Wisłą :)

Ale dystans 10 km był wciąż w naszych biegowych planach :)

Traf chciał, że na portalu polskabiega.pl został ogłoszony konkurs w którym nagrodami były pakiety startowe dla dwóch osób na wybrany przez siebie dystans – 10 km lub maratonu.

Wziąłem w nim udział i udało się wygrać :)

Asia gdy na początku dowiedziała się o wygranej chyba troszkę się przestraszyła, że to już tak szybko taki dystans.

Uspokajałem ją, że na pewno sobie poradzi, że to tylko tak strasznie brzmi – 10 km.

Jednak chyba do końca jej nie przekonałem.

Trzy dni przed biegiem udaliśmy się na naszą ulubioną ścieżkę biegową nad Wisłą po praskiej stronie miasta. Postanowiliśmy najpierw spokojnie przebiec 8 km, jednak w miarę upływu czasu Asia stwierdziła, że przebiegniemy  9 a wręcz pod koniec chciała dobić do 10 km. Nie pozwoliłem jej jednak na to, niech te pierwsze 10 kilometrów przebiegnie podczas oficjalnego biegu z cała ta jego otoczką.

W końcu przebiegliśmy 9,5 km a przy okazji było trochę nerwowo bo na naszą ścieżkę biegową w pewnej chwili wyszły 2 dziki :)

13077119_1117982781599733_1743089879_n

Po tym treningu Asia była już spokojna, ze na pewno da radę przebiec ten dystans, zastanawialiśmy się tylko w jakim czasie :)

Gdy poszliśmy odbierać pakiety startowe w miasteczku OWM, spostrzegłem, że wiecie taka przed startowa euforia zaczyna się jej też udzielać.  Osłody jeszcze dodała wygrana czapeczka Asics w konkursie Liga Biegowa i krótka rozmowa z Kasią Gorlo (runtheworldpl) i Bartkiem Olszewskim (warszawskibiegacz). No i oczywiście zakupy biegowe, ale to kobiety chyba lubią zawsze :)

Oczywiście wieczorem przygotowywanie ciuchów, tym razem już dwa komplety :)

13043500_1209046225787128_6250101794327971647_n

Niedziela, dzień startu – pogoda – zimno, wietrznie – a my postanowiliśmy od razu w ciuchach biegowych jechać na start. Przyznam szczerze, że trochę zmarzliśmy.

Na bieg umówiliśmy się z grupą znajomych z Parkrun Warszawa Praga – (Ewa – Bieganie mnie uskrzydla, Iza – Fit_fighterka, Magda – FlyingShoes)

13048225_1020463368032870_2373766748420222982_o

Wspólna fotka przed startem i trochę się rozdzieliliśmy.

Magda poleciała łamać 50 minut (udało się jej – gratulacje), a my we czwórkę udaliśmy się na start.

Dojście do stref zajęło nam trochę czasu – ludzi masa. Ustawiliśmy się w naszej strefie i czekamy na start.

DSC_0435

Najpierw wystrzał startera i ruszyli maratończycy. Fajnie brzmiały nasze dopingujące ich okrzyki pod tunelem kolejki :)

W końcu po kilkunastometrowym marszu – ruszamy.

Mnie zmyliło to, że włączyłem zegarek przekraczając już bramę startową a okazało się później, że maty do pomiaru czasu były zlokalizowane kilkadziesiąt metrów dalej.

Ale nie miało to aż takiego wielkiego znaczenia.

Po kilkudziesięciu metrach jednak stajemy. Co jest !!!!!

Na zwężeniu stworzył się spory zator (tu jednak duży minus dla  organizatorów). No to Asia zmartwiła się, że nie damy rady  złamać 1:10  :cry: a taki był plan.

Jednak Ewa stwierdziła, że najwyżej potem pobiegniemy trochę szybciej :)

Po pierwszym kilometrze musieliśmy Asię troszkę przystopować, bo zaczęła biec za szybko. Wiecie jak to jest, człowiek daje się unieść tłumowi nie myśląc że to jeszcze tyle do biegnięcia przed nim :)

Od teraz biegliśmy założonym tempem cały czas gadając :)

Kilometry wtedy szybko mijały i ani się obejrzeliśmy już mijaliśmy punk z wodą i wracaliśmy w stronę mety.

Żałowałem tylko, że na trasie było tak mało kibiców a to przecież my biegacze lubimy najbardziej :)

Pewnie zimno i to, że trasa 10 nie była tożsama z trasą maratonu i kibice pewnie bardziej dopingowali biegaczy na królewskim dystansie.

Tak nam mijał 7,8 km. Dziewczyny cały czas gadają, po Asi nie widać za bardzo zmęczenia, znaczy jest dobrze.

Na 9 km mija nas Ola dopingując Asię głośno ( potem w domu Asia powiedziała mi, ze bardzo ją to zmotywowało – w końcu Ola to druga kobieta w Polsce, która przebiegła wszystkie Majory).

dac7a-_Oshee---wier---maraton-20166823

Gdy dobiegliśmy do Stadionu Narodowego zaczął się podbieg i tu Asia widziałem, że lekko opadła z sił.

Razem z Ewą zdopingowaliśmy ją jednak szybko, każąc jej mocno pracować rękoma, że już tylko kawałek.

Wpadając na ostatnią prostą minęliśmy ratowników medycznych, którzy udzielali pomocy jednemu z biegaczy robiąc mu masaż serca. Troszkę to przeraziło nas, jak się potem okazało, chłopak miał zawał serca i dzięki pomocy medykom udało się go odratować. Całe szczęście.

Potem przed nami już tylko długa prosta.

Asia niesiona już dopingiem kibiców wbiegła na metę szczęśliwa z czasem 1:07:00 !!!! :)

To dużo poniżej zakładanego czasu . Na metę wbiegliśmy razem trzymając się mocno za ręce. :)

48006_1461498828

Zaraz za metą w oczach Asi zobaczyłem radość, szczęście i wiarę w siebie i swoje możliwości.

Została udekorowana pięknym medalem i już można było świętować :)

13087811_1209728452385572_3663542055675448105_n

Po biegu spotkaliśmy jeszcze znajomą z pracy, która też biegła w tym biegu.

I zmarznięci, bo zrobiło się jeszcze chłodniej szybko udaliśmy się do domu na gorącą kąpiel. :)

Podsumowując jestem bardzo dumny ze swojej żony Asi. Pomimo krótkiego „stażu biegowego”, nie za dużej ilości treningów i przebiegniętych kilometrów ukończyła 10 km uśmiechnięta i nie za bardzo chyba zmęczona.  Jak się biegnie 10 km i cały czas jest w stanie gadać to znaczy, że można było pobiec jeszcze szybciej :)

A odejmując jeszcze z ponad dobrą minutę na zator, który powstał na początku dało by to naprawdę bardzo dobry czas.

Brawo kochanie :)

Widzę, ze Asia połknęła „biegowego bakcyla” i teraz będzie chyba częściej startować w zorganizowanych biegach.

A kto wie może niedługo półmaraton ………………….

13087442_1209728455718905_5772465759983851180_n

 

 

 

 

The following two tabs change content below.

JackRuns

Ostatnie wpisy JackRuns (zobacz wszystkie)